pon., 12/17/2007 - 19:54

Żyje... jakoś

Sobota... eh. To chyba była moja najgorsza impreza od początku tego roku. Na prv.

Niedziela jeszcze lepsza. Spałam do 12. Oczywiście wcześniej mnie budzili, ale jakoś nie byłam w stanie wstać. Po 14 zjadłam obiad. Idę sobie do pokoju i pizd na podłogę w krzyk Złapał mnie skurcz łydki. Splaszczyła mi się i bolało jak cholera. Oczywiście zaraz matka przybiegła, a ja sobie próbowałam rozmasować nogę. Dupa... tyle szczęścia, że mam sąsiada lekarza, a szpital za oknem Dostałam jakiś zastrzyk i przeszło, ale mam mięsień naciągnięty i utykam jeszcze. Nie mogę stanąć na nogę...