wiem juz co bylo z moja mama.
znow ma problemy z tym skurwysynem i wiem ze nie tak latwo bedzie od niego odjesc....on wszedzie ja znajdzie z w londynie zniszczy...ona nie ma z nim zycia zadnego tylko praca-dom,praca-dom.
chcialabym wziasc ja do siebie przynajmniej by odzyla.fajnie by bylo gdybym dostala to mieszkanie moglaby przyjechac do mnie na urlop,potem jakby jej sie spodobalo zostac.
tak bardzo chcialabym jej pomoc,ale nic na to nie poradze ze z moja siora i szwagrem ma kose...to wszystko blokuje. tak bardzo mi jej szkoda bo wiem ze cierpi. zasluguje chyba na cos wiecej niz...dom z ktorym nie ma szacunku,milosci,nie ma nawet poazdnaego kubka ani szklanki, nie ma polskiej telewizji i nie ta takiego relaxu ktorego ona potrzebuje,pozatym jej chora na kregoslup,powinna miec lepsza prace!!!
gadalam dzis z m. na ten temat i powiedzialam ze jak ja STANE NA SAMODZIELNE NOGI postaram sie jej pomoc...a juz z podlogi sie podnioslam wiec w gore juz nie daleko....
mamo szykuj sie na szokujaca zmiene...hehehe;)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)